W naszym życiu wiele się zmieniło i nadal się zmienia, w pasmie szczęśliwych zbiegów okoliczności i złośliwości rzeczy martwych nie da się nic do końca zaplanować, takie własne jest życie, chociaż snucie planów i marzeń jest wskazane, nie wolno nigdy zakładać, że wszystko zdarzy się według planu. Mała rzecz może nam wszystko zburzyć, zmienić, przeistoczyć.
Nadszedł taki czas w którym postanowiliśmy coś zmienić, pewne rzeczy się nieodwracalnie skończyły, inne postanowiliśmy zakończyć z własnej inicjatywy, coś nas ruszyło z miejsca i targnęło ku nowemu. Wyprowadziliśmy się z Polski.
Powody? Było ich wiele, ale tak naprawdę to my po prostu chcieliśmy pomieszkać w innym kraju i zastanowić się gdzie pasujemy najlepiej, może powędrujemy gdzieś dalej, a może nie... na razie staramy się ogarnąć tu gdzie jesteśmy w tej chwili.
Przeciwności? Jedynie laptop, który w 3 tygodnie po zakupie wyłączył się na amen i znalazł się w serwisie, który dodatkowo zwleka ze zwrotem, wiec nie mamy go ze sobą.. został w Polsce.
Materializm? Musieliśmy prawie wszystko zostawić, to był prawdziwy sprawdzian naszego instynktu zbierania i gromadzenia i zastanowienie się nad samym sobą, okazało się, że spokojnie możemy żyć bez większości rzeczy jakie posiadaliśmy, oddalam większość swojej garderoby i tak naprawdę nie wiele się zmieniło, bo w większości i tak chodzę w tych samych ulubionych rzeczach.
Plusy? Ogromne, chociaż by nowe znajomości, ciekawe miejsca , odkrywanie nowych smaków, szlifowanie języka..
Minusy? Chwilowa bezdomność ;) szukanie mieszkania w tak wielkim mieście jak Londyn to naprawdę wyzwanie, ale na szczecie trafiliśmy na naprawdę wspaniałych ludzi, którzy nam bardzo pomagają i nie pozwalają abyśmy mieszkali pod mostem, udostępniają nam pokoik, póki nie staniemy na nogi i komputer póki nie oddadzą nam naszego z serwisu. Dużym i odczuwalnym minusem jest własnie brak własnego laptopa, dlatego ostatnio tak długo nic się na blogu nie pojawiało, ale to się chyba niebawem skończy..
wtorek, 24 kwietnia 2012
wtorek, 20 marca 2012
Łosoś w sosie z sera gorgonzola
Wykwintne ale proste i dość szybkie. Po pierwsze musimy się zaopatrzyć w świeżą rybę, bo to podstawa, reszta już pójdzie jak z płatka. Dla mnie łosoś jest najsmaczniejszy na surowo w sushi, raczej omijam pieczonego bo wydaje mi się być zbyt suchy, ale w zestawieniu z aromatycznym sosem śmierdziuchem staje się jedną z ulubionych rybnych dań.
Składniki na dwie porcje :
-łosoś 400g
-masło i oliwa do smażenia
-ser gorgonzola 100g
-śmietana 30% 150-200ml
-koperek
-marchew 4szt.
-seler 1szt.
-brokuł -parę różyczek
-cebula
-czosnek 2 ząbki
-pestki dyni
-pomidor
-pieczarki 6szt.
-cukier,sól i pieprz do smaku
Warzywa
Obieramy marchewki i seler kroimy na kawałki i gotujemy w wodzie z masłem solą i cukrem. Różyczki brokuła podsmażamy na patelni na niewielkiej ilości masła, na koniec mieszamy z wcześniej uprażonymi na suchej patelni pestkami dyni. Na suchej patelni grillujemy pomidora przyprawionego pieprzem. Na małej ilości oliwy podsmażamy pieczarkowe kapelusze.
Sos
W rondelku szklimy cebulę z czosnkiem, zalewamy to śmietanką i dodajemy ser i posiekany koperek. Doprawiamy solą i pieprzem do smaku. Powstanie nam aksamitny, lekko gryzący w zapachu i smaku biały sos znakomicie komponujący się z resztą potrawy.
Ryba
Łososia smażymy na oliwie z dodatkiem masła.
Wszystko podajemy na sosie. Można spokojnie podawać z innymi warzywami, Mateusz robił też wersję z zielonymi szparagami i była równie boska. Smacznego!
Mateo gotuje
ogórek + słonecznik
Koktajl ogórkowo-słonecznikowy na słoneczne śniadanie w przededniu wiosny początku.
Skład:
-dwa banany
-pełna garść łuskanego słonecznika
-pół dużego ogórka
-łyżka jogurtu naturalnego
-sok z cytryny
Nie słodzimy niczym bo jest bardzo słodkie. Wszystko miksujemy i wlewamy do buzi swojej, albo kogoś z pobliskich osób.
Skład:
-dwa banany
-pełna garść łuskanego słonecznika
-pół dużego ogórka
-łyżka jogurtu naturalnego
-sok z cytryny
Nie słodzimy niczym bo jest bardzo słodkie. Wszystko miksujemy i wlewamy do buzi swojej, albo kogoś z pobliskich osób.
poniedziałek, 19 marca 2012
Spacerowo
Śniadanko czyli zmiksowane: banan, pomarańcza, różowe winogrona (trzeba wyjąć pestki) i pestki z dyni
Rudzinka wcale się nie bała, ale jak przyczaiła, żeśmy bez prowiantu to nas olała.
Sejtan z frytkami i tagliatelle z pesto w "Mięsie Złym" - w tej knajpie dają także jedzenie dla wegan.
Lody z "tralalala"- ich minus to rozmiar bo są wielkie i nie można zamówić pojedynczego smaku, za najmniejsza porcje, która jest ogromna płaci się 7 zł i są to dwa smaki. Plus -robią je na miejscu, duża ilość smaków i pyszność.
Żona: mięta i milky
Mąż: kinder country i rafaello
M-ta
środa, 14 marca 2012
Filmoteka
Ostatnio oglądaliśmy film, który naprawdę bardzo mi się podobał. Uwielbiam filmy przy których, raz wybucham śmiechem, a raz robi mi się gula w gardle i nie mogę powstrzymać się od łez. Taki właśnie był ten. "Służące" albo w wersji anglojęzycznej "The Help" - to opowieść rozgrywająca się w stanie Missisipi lat 60`tych w którym panuje ogromny rasizm, film ten opowiada o ogromnym okrucieństwie i nienawiści, a za razem o przyjaźni, szacunku i miłości do drugiego człowieka, dla mnie niesamowity. Teraz panuje ogromny zachwyt modą z tamtych lat i stylem pin up, ufryzowaną grzywką trwałością przypominająca cement, czerwoną bandamka zawiązaną, jak ja to nazywam "na woźną", nienaganną upudrowaną twarzą i o ile kreseczka w stylu kocie oko wydaje mi się ok, to cała reszta powinna pójść do lamusa wraz ze stylem życia i sposobem myślenia tamtej dekady. Po oglądnięciu tego filmu atrybuty tamtej mody mogą wydawać się wam już mniej atrakcyjne, jeżeli weźmiecie pod uwagę to, jak myślały w większości kobiety właśnie tak ubierające się w tamtych latach.
M-ta
M-ta
poniedziałek, 12 marca 2012
Wiosenne porządki
Ostatnie tygodnie to w naszym życiu był ciągły zamęt, stres, gonitwa i tłuczenie się w podróży.. po prostu koszmar. Z miasta do miasta, z domu rodziców moich, do rodziców Mateusza. Ciągle mamy gości, chociaż w naszym wypadku to nic nadzwyczajnego, bo nasz dom to dom otwarty, często i chętnie zapraszamy przyjaciół, zdarza się też, że zapraszamy zupełnie obcych, mamy po prostu jakieś takie zaufanie i otwarte umysły, nie boimy się ludzi i z góry dajemy im kredyt zaufania. Niektórzy dziwią się nam, trzymają się za głowę ubolewając nad naszą lekkomyślnością i łatwowiernością, ale my tylko się uśmiechamy i wzruszamy ramionami. Dla nas to nie jest problemem. Problem według nas istnieje, gdy ktoś uważający się za przykładnego obywatela, uczęszczający co niedziele do kościoła nie jest w stanie pomóc w potrzebie nawet najbliższym, nie mówię tu o czymś poważnym, ale o głupotach - małej pożyczce, ugoszczeniu na parę dni, przypilnowaniu dziecka czy psa.. już o udostępnieniu telefonu obcemu na dworcu w ogóle nie wspominam.. tak to bywa..
No ale wracając do sedna przez te ciągle wyjazdy i wizytacje byliśmy niejako skazani na jedzenie jakie serwowano nam w gościnie, pyszne oczywiście, ale jak to zwykle z domowymi obiadkami bywa, ciężkie i zamulające na dłuższą metę. W domu za to zamawialiśmy pizze bo szkoda nam było czasu na gotowanie gdy mogliśmy go spędzić z ludźmi, których dawno nie widzieliśmy. Zresztą ostatnio ciągle cierpimy na chroniczny brak czasu, załatwianie wszystkiego w biegu i to na ostatnia chwilę, ale zapowiada się teraz spokojniejszy tydzień lub dwa i wymyśliliśmy, że postaramy się w tym czasie trochę odtruć po zimie, po stresach, po śmieciowym i ciężkim jedzeniu, po alkoholu, którego wprawdzie pijemy mało, ale ostatnio sytuacja nas zmusiła do wzniesienia paru toastów ;) dodatkowo do tych wiosennych porządków zachęciłam też moją Dorotę, która robi porządki życiowe, więc z chęcią podchwyciła mój pomysł.
Wiosenne porządki polegają na tym, że pijemy tylko:
- soki bez cukru i żadnych słodzików i konserwantów czy barwników
-wodę
- herbaty ziołowe, czerwone, zielone bez cukru - opcjonalnie z miodem
Jemy tylko:
-owoce i warzywa surowe, gotowane normalnie lub na parze
-pestki i orzechy
-surową oliwę, przyprawy i zioła jako dodatek
Mateusz ogranicza palenie do minimum, ja nie palę wiec nie mam problemu.
Mam nadzieje poczuć się lepiej po takim tygodniowym odtruwaniu, jak będę się dobrze czuła to może rozszerzę plan na dwa. Potem niestety zacznie się znowu kocioł i zamęt i nie wiadomo jak będą się sprawy miały, ale mam nadzieję, że szybko wrócimy do normy po przeprowadzce.
M-ta
No ale wracając do sedna przez te ciągle wyjazdy i wizytacje byliśmy niejako skazani na jedzenie jakie serwowano nam w gościnie, pyszne oczywiście, ale jak to zwykle z domowymi obiadkami bywa, ciężkie i zamulające na dłuższą metę. W domu za to zamawialiśmy pizze bo szkoda nam było czasu na gotowanie gdy mogliśmy go spędzić z ludźmi, których dawno nie widzieliśmy. Zresztą ostatnio ciągle cierpimy na chroniczny brak czasu, załatwianie wszystkiego w biegu i to na ostatnia chwilę, ale zapowiada się teraz spokojniejszy tydzień lub dwa i wymyśliliśmy, że postaramy się w tym czasie trochę odtruć po zimie, po stresach, po śmieciowym i ciężkim jedzeniu, po alkoholu, którego wprawdzie pijemy mało, ale ostatnio sytuacja nas zmusiła do wzniesienia paru toastów ;) dodatkowo do tych wiosennych porządków zachęciłam też moją Dorotę, która robi porządki życiowe, więc z chęcią podchwyciła mój pomysł.
Wiosenne porządki polegają na tym, że pijemy tylko:
- soki bez cukru i żadnych słodzików i konserwantów czy barwników
-wodę
- herbaty ziołowe, czerwone, zielone bez cukru - opcjonalnie z miodem
Jemy tylko:
-owoce i warzywa surowe, gotowane normalnie lub na parze
-pestki i orzechy
-surową oliwę, przyprawy i zioła jako dodatek
Mateusz ogranicza palenie do minimum, ja nie palę wiec nie mam problemu.
Mam nadzieje poczuć się lepiej po takim tygodniowym odtruwaniu, jak będę się dobrze czuła to może rozszerzę plan na dwa. Potem niestety zacznie się znowu kocioł i zamęt i nie wiadomo jak będą się sprawy miały, ale mam nadzieję, że szybko wrócimy do normy po przeprowadzce.
M-ta
środa, 29 lutego 2012
beegee`s
Bigos to danie uważane przez większość ludzi za tradycję polską, a tak naprawdę to mix kulturowy, a właściwie pochodzi z Niemiec i też od słów niemieckich wywodzi się jego nazwa. Podstawą jest oczywiście kapusta świeża i kiszona oraz mięso, ale teraz różnie to z tym bywa, jedni robią tak inni zupełnie inaczej, ile domów tyle przepisów na to dziwne danie, które smakuje wspaniale, a składem przypomina resztki z całego tygodnia. Potrawa ta to dziwny kombinat smaków i zapachów, składników, proporcji, a jednak na końcu wychodzi potrawa o zaskakująco wyważonym smaku, jednolitej konsystencji i ciekawej zachęcającej woni przywodzącej na myśl dziczyznę, las, aromat palonych drew.. Jedząc bigos zawsze wydaje mi się, że cofam się do czasów, w których byliśmy bliżej natury, żyliśmy z ziemi i lasu, częściej patrzyliśmy się w wodę, ogień i gwiazdy..
Podam wam dziś przepis na bigos, jaki robi Mateusz, według mnie to najlepszy bigos jaki jadłam. Z podanych proporcji wychodzi zacny gar tej rustykalnej strawy, jeśli chcecie mniej, wszystko musicie sobie podzielić proporcjonalnie :)
Składniki:
- główka białej, świeżej kapusty
- 1,5 kg kapusty kiszonej
- butelka wina czerwonego półsłodkiego
- 0,5 kg cebuli
- 1 kg kiełbasy suszonej
- 0,5 kg boczku wędzonego
- 1kg karkówki wieprzowej
- 25 dag śliwek suszonych
- 40 dag suszonych grzybów
- 0,5 kg pieczarek
- duży słoik przecieru pomidorowego
- sól i pieprz
- liść laurowy
- ziele angielskie
- majeranek
- kminek
- smalec do smażenia
Białą kapustę szatkujemy podsmażamy na suchej patelni i wrzucamy do dużego gara, tak samo robimy z kapustą kiszoną. Kiełbasę, boczek i karkówkę kroimy w kostkę i także obsmażamy na suchej patelni- wrzucamy do kapusty i mieszamy. Cebulę kroimy w kosteczkę i szklimy na smalcu- wrzucamy do gara. Wszystko razem mieszamy, dodajemy wino, dusimy na wolnym ogniu. Suszone grzyby moczymy w wodzie, aż zmiękną, kroimy je w kostkę, a potem razem z woda z moczenia - do gara. Pieczarki smażymy, czekamy, aż zredukuje się nam płyn i do gara. Na koniec dodajemy śliwki, liść, ziele, majeranek, kminek i wszystko razem dusimy. Dokładamy na ostatku przecier pomidorowy i doprawiamy solą i pieprzem. Dusimy do oporu, wiadomo, że najlepszy jest po kilku dniach, a odgrzewany, jako nieliczna z potraw zyskuje na walorach, a nie traci. Można także pomiędzy odgrzewaniami go przemrażać, co także wpływa nań pozytywnie.
M-ta
Podam wam dziś przepis na bigos, jaki robi Mateusz, według mnie to najlepszy bigos jaki jadłam. Z podanych proporcji wychodzi zacny gar tej rustykalnej strawy, jeśli chcecie mniej, wszystko musicie sobie podzielić proporcjonalnie :)
Składniki:
- główka białej, świeżej kapusty
- 1,5 kg kapusty kiszonej
- butelka wina czerwonego półsłodkiego
- 0,5 kg cebuli
- 1 kg kiełbasy suszonej
- 0,5 kg boczku wędzonego
- 1kg karkówki wieprzowej
- 25 dag śliwek suszonych
- 40 dag suszonych grzybów
- 0,5 kg pieczarek
- duży słoik przecieru pomidorowego
- sól i pieprz
- liść laurowy
- ziele angielskie
- majeranek
- kminek
- smalec do smażenia
Białą kapustę szatkujemy podsmażamy na suchej patelni i wrzucamy do dużego gara, tak samo robimy z kapustą kiszoną. Kiełbasę, boczek i karkówkę kroimy w kostkę i także obsmażamy na suchej patelni- wrzucamy do kapusty i mieszamy. Cebulę kroimy w kosteczkę i szklimy na smalcu- wrzucamy do gara. Wszystko razem mieszamy, dodajemy wino, dusimy na wolnym ogniu. Suszone grzyby moczymy w wodzie, aż zmiękną, kroimy je w kostkę, a potem razem z woda z moczenia - do gara. Pieczarki smażymy, czekamy, aż zredukuje się nam płyn i do gara. Na koniec dodajemy śliwki, liść, ziele, majeranek, kminek i wszystko razem dusimy. Dokładamy na ostatku przecier pomidorowy i doprawiamy solą i pieprzem. Dusimy do oporu, wiadomo, że najlepszy jest po kilku dniach, a odgrzewany, jako nieliczna z potraw zyskuje na walorach, a nie traci. Można także pomiędzy odgrzewaniami go przemrażać, co także wpływa nań pozytywnie.
"W kociołkach bigos grzano. W słowach wydać trudno
Bigosu smak przedziwny, kolor i woń cudną:
Słów tylko brzęk usłyszy i rymów porządek,
Ale treści ich miejski nie pojmie żołądek.
Aby cenić litewskie pieśni i potrawy,
Trzeba mieć zdrowie, na wsi żyć, wracać z obławy.
Przecież i bez tych przypraw potrawą nielada
Jest bigos, bo się z jarzyn dobrych sztucznie składa.
Bierze się doń siekana kwaszona kapusta,
Która, wedle przysłowia, sama idzie w usta;
Zamknięta w kotle, łonem wilgotnem okrywa
Wyszukanego cząstki najlepsze mięsiwa;
I praży się, aż ogień wszystkie z niej wyciśnie
Soki żywne, aż z brzegów naczynia war pryśnie
I powietrze dokoła zionie aromatem.
Bigos już gotów. Strzelcy z trzykrotnym wiwatem,
Zbrojni łyżkami, biegą i bodą naczynie.
Miedź grzmi, dym bucha, bigos jak kamfora ginie,
Zniknął, uleciał; tylko w czeluściach saganów
Wre para, jak w kraterze zagasłych wulkanów."
Bigosu smak przedziwny, kolor i woń cudną:
Słów tylko brzęk usłyszy i rymów porządek,
Ale treści ich miejski nie pojmie żołądek.
Aby cenić litewskie pieśni i potrawy,
Trzeba mieć zdrowie, na wsi żyć, wracać z obławy.
Przecież i bez tych przypraw potrawą nielada
Jest bigos, bo się z jarzyn dobrych sztucznie składa.
Bierze się doń siekana kwaszona kapusta,
Która, wedle przysłowia, sama idzie w usta;
Zamknięta w kotle, łonem wilgotnem okrywa
Wyszukanego cząstki najlepsze mięsiwa;
I praży się, aż ogień wszystkie z niej wyciśnie
Soki żywne, aż z brzegów naczynia war pryśnie
I powietrze dokoła zionie aromatem.
Bigos już gotów. Strzelcy z trzykrotnym wiwatem,
Zbrojni łyżkami, biegą i bodą naczynie.
Miedź grzmi, dym bucha, bigos jak kamfora ginie,
Zniknął, uleciał; tylko w czeluściach saganów
Wre para, jak w kraterze zagasłych wulkanów."
Adam Mickiewicz: "Pan Tadeusz"
Subskrybuj:
Posty (Atom)






